Cios dla Comy
Marc Coma, którego przewaga nad Cyrilem Despresem stopniała przy zielonym stoliku z 9.32 na 1.26, nie jest zachwycony decyzją o korekcie czasów na ósmym etapie Dakar Rally.
- Powiedziano mi, że z powodu trudności na trasie poprawiono czasy zawodnikom, którzy ugrzęźli w błocie - mówi Coma. - Odcinek był trudny. Otwierałem trasę i była ona skomplikowana, ale taka sama dla wszystkich. Właśnie taki jest duch rajdu - radzić sobie z trudnościami trasy i przejechać ją jak najszybciej. Doskonale rozumiem interesy Despresa i nie mam nic przeciwko niemu, jednak ani trochę nie mogę zrozumieć decyzji organizatorów, skoro inni motocykliści tak jak ja, tamtędy przejechali. To tak jak gdybyś zakopał się na wydmie i zwrócono ci stracony czas.
Dobra wiadomość jest tylko taka, że wróciłem na pozycję lidera. Trudno pogodzić się z tym wszystkim. Bardzo dużo ryzykujemy jadąc motocyklem, a przy sędziowskim stoliku łatwo podejmuje się decyzje. Powinno się brać pod uwagę ryzyko, które podejmujemy. Nie myślę o poprzednich historiach. To był cios, bo nie jest normalne, że w ten sposób zwraca się czas komuś, kto go stracił na trasie.
Fot. GEPA