Rajd Dakar 2013 - Dramat R-Six Team i walka o przetrwanie

sob, 19 stycznia 2013 godz. 11:02:13 skomentuj rajdy terenowe

R-Six Team | fot. Jacek BoneckiDramatyczna dla zespołu R-Six Team sytuacja rozrywa się właśnie na trasie 13 etapu rajdu Dakar 2013. Prowadzący dotychczas w klasyfikacji produkcyjnych samochodów ciężarowych T4.1 zespół zmaga się ze skutkami wczorajszej awarii swojej ciężarówki.

- Wczoraj, na odcinku specjalnym, kiedy pokonywaliśmy bardzo trudne pasmo wydm, wybuchła w naszym Unimogu skrzynia biegów. To był prawdziwy wybuch, rozerwana obudowa, części skrzyni biegów leżące w piasku - opowiadał po wypadku Robin Szustkowski, kierowca i pilot żółtego Unimoga R-Six Team. - Dla nas to dramat. Chwilę temu broniliśmy pierwszego miejsca w naszej klasie. Podium mieliśmy w zasięgu ręki. Zostało przecież dwa dni i meta - dodawał rozczarowany Robin.

Załoga Robin Szustkowski, Jarosław Kazberuk i Wojciech Białowąs postanowiła nie poddawać się i powalczyć o zdobycie mety rajdu.

- Nie przyjechaliśmy tu, żeby łatwo poddać się na dwa etapy przed metą. Postanowiliśmy, że walczymy do skutku. Pozbieraliśmy co się dało i zaczęliśmy szukać innego zespołu, który byłby w stanie ściągnąć nas z wydm przed nocą. Prawie dobiła nas informacja, że ciężarówka, która miała nas wspierać na trasie rajdu, przejechała inną drogą i jest przed nami - relacjonował Jarek Kazberuk, drugi kierowca i pilot R-Six Team. - W końcu znaleźliśmy inną załogę, która ściągnęła nas z najtrudniejszego fragmentu wydm i zaczęliśmy naprawę - opowiadał Kazberuk

- To było jak puzzle 3D. Sporo części, noc na pustyni, ciemno i zimno, a trzeba było wszystko poskładać i posklejać obudowę. W końcu udało się odzyskać minimalną funkcjonalność skrzyni  biegów - opowiadał Wojtek Białowąs, mechanik R-Six Team.

Po wielogodzinnej, całonocnej naprawie zespół Robina Szustkowskiego próbuje dojechać do mety i startu do kolejnego, ostatniego etapu rajdu Dakar 2013. Niestety niezawodny do wczoraj Unimog uniemożliwia jazdę z pełną prędkością rajdową.

- Smutek, żal i rozczarowanie to pierwsze co przychodzi do głowy, ale przyjechaliśmy tu by walczyć. Natychmiast pojawia się determinacja i chęć na ukończenie tego etapu i całego rajdu. To przecież tylko jeszcze jeden dzień - motywuje siebie i zespół Jarek Kazberuk. - Będziemy walczyli do ostatniej chwili. Nie ważny jest sen ani jedzenie. Najważniejsze jest teraz, żeby zdążyć więc jedziemy - dodaje weteran rajdu Dakar.

fot. Jacek Bonecki