Rallye du Maroc 2018 - Dramaty polskich quadowców

pią, 5 października 2018 godz. 16:54:10 skomentuj rajdy terenowe
Tagi: Sonik, Otwinowski

Rafał Sonik

Zarówno Rafał Sonik, jak i Paweł Otwinowski nie ukończyli pierwszego etapu Rajdu Maroka. W Yamahę Raptor krakowianina uderzył inny quad, uszkadzając sworzeń wahacza w prawym przednim kole i uniemożliwiając dalszą jazdę. Paweł Otwinowski miał wypadek i złamał lewą rękę w nadgarstku. Dobra informacja jest taka, że walczący o podium Pucharu Świata Sonik będzie mógł w sobotę kontynuować ściganie, po przyjęciu kary czasowej.

- Dziś, pierwsza część oesu liczyła zaledwie 99 km i zastanawiałem się, jakie niespodzianki czekają nas w związku z tym na trasie – relacjonował Rafał Sonik. - Zaczęło się od tego, że nie działało mi jedno z urządzeń nawigacyjnych. Otrzymujemy je od organizatorów, więc ich technik usuwał awarię pod presją czasu, tuż przed startem. Po zaledwie ośmiu kilometrach jazdy natknąłem się na Pawła Otwinowskiego, który wpadł w szczelinę i uderzając quadem w przeciwstok złamał nadgarstek.

Sonik doskonale wiedział, co robić w takiej sytuacji. Wezwał śmigłowiec organizatora, który dość szybko zabrał polskiego rajdowca do szpitala. – Szczelina nie była oznaczona w roadbooku trzema wykrzyknikami i motocykliści spokojnie ją przeskakiwali. Quadem nie było takiej możliwości. Złamanie Pawła jest poważne. Z pewnością będzie musiał przejść w Polsce operację i nie wróci do jazdy wcześniej niż na wiosnę – komentował Sonik.

To niestety nie był koniec przygód Sonika. Kiedy krakowianin zaliczał waypoint na 44. kilometrze, nagle uderzył w niego quad rywalizujący w klasyfikacji Enduro Cup. – Zupełnie bezmyślny zawodnik wjechał z boku w moje przednie koła. Wydawało się, że nie spowodował większych uszkodzeń, ale po kolejnych 40 kilometrach przeciążeń nie wytrzymał sworzeń wahacza w prawym przednim kole. Dokładnie tam, gdzie zostałem trafiony – mówił wzburzony.

Sonik próbował naprawić awarię, spinając połamane części na trytytkach, ale po przejechaniu 300 m prowizoryczna konstrukcja się rozpadła. – Niestety to jedna z tych awarii, których nie da się naprawić samodzielnie na odcinku specjalnym, bez specjalistycznych narzędzi. Myślę, że mój serwis sobie z tym poradzi i będę mógł kontynuować jazdę. Muszę jednak liczyć się z karą czasową za nieukończenie etapu – przyznał quadowiec.

- Cieszę się, że mamy październik, a nie środek lata, bo ugotowałby się na tej pustyni – dodał śmiejąc się do słuchawki telefonu satelitarnego i wciąż czekając na transport organizatora.

Motocyklowym zwycięzcą etapu został Toby Price. Kevin Benavides upadł na 335 kilometrze i doznał złamania kości udowej. Argentyńczyka przewieziono do szpitala w Ar-Raszidijja. 

Toby Price | Fot. KTM

Etap 1: Fez - Arfud 489 km (OS 99+68 km)
 
MOTOCYKLE
1. Toby Price (AUS) KTM 450 5:13.18
2. Matthias Walkner (A) KTM 450 +2.48
3. Sam Sunderland (GB) KTM 450 +6.13
4. Paulo Gonçalves (P) Honda CRF 450 Rally +8.47
5. Ricky Brabec (USA) Honda CRF 450 Rally +13.19
6. Xavier de Soultrait (F) Yamaha WR 450F Rally +13.45
7. José Ignacio Cornejo (RCH) Honda CRF 450 Rally +14.23
8. Adrien Van Beveren (F) Yamaha WR 450F Rally +16.14
9. Štefan Svitko (SK) KTM 450 +18.11
10. Franco Caimi (RA) Yamaha WR 450F Rally +19.04
...
20. Maciej Giemza (PL) KTM 450 +46.07
23. Adam Tomiczek (PL) KTM 450 +1:00.44
 
PO ETAPIE
1. Price 5:22.05, 2. Walkner +2.58, 3. Sunderland +6.26, 4. Gonçalves +9.08, 5. Brabec +13.34, 6. de Soultrait +14.13, 7. Cornejo +15.44, 8. Van Beveren +16.33, 9. Svitko +18.45, 10. Caimi +19.40, 23. Giemza +50.07, 26. Tomiczek +1:02.36.
 
QUADY
1. Aleksandr Maksimow (RUS) Yamaha Raptor 700 6:13.11
 
PO ETAPIE
1. Maksimow 6:23.25.