Mówią na mecie

czw, 15 czerwca 2017 godz. 18:20:28 skomentuj rajdy terenowe

Rafał Sonik

RAFAŁ SONIK: - Gdyby nie Kamil, nie dojechałbym do mety tego rajdu. To był bardzo śliski zakręt i miałem mnóstwo szczęścia, bo na tym podłożu mogło skończyć się znacznie gorzej. Dobrze, że kilkanaście minut później przyjechał Kamil. Bez niego trudno byłoby się stamtąd ruszyć. Zachował się jak prawdziwy przyjaciel! Jestem mu niezmiernie wdzięczny! Z podium jadę prosto do szpitala i mam nadzieję, że nie jestem połamany. Ból przy oddychaniu jest ogromny, więc prawdopodobnie mam złamanych kilka żeber. Prześwietlenia wykażą w jakim stanie jest potłuczone lewe kolano oraz miednica.

KAMIL WIŚNIEWSKI: - Kiedy podjechałem, Rafał siedział przy drodze, a dużo dalej leżał zrolowany, rozbity quad. Rafał nie czuł się najlepiej i był mocno poobijany. Podjechałem do jego Yamahy. Nie wyglądała zbyt dobrze: kierownica pogięta, rozbita nawigacja, pokrzywiona kolumna, zgięta tylna oś. Udało nam się go postawić na koła i doprowadzić do stanu, w którym mogłem go doholować do mety oesu. Musiałem asekurować Rafała, bo na tak uszkodzonym quadzie coś mogło się jeszcze popsuć, a wtedy nie miałby kto dociągnąć go do mety.