Rajd Dakar 2017 - Mówią po 8 etapie

wto, 10 stycznia 2017 godz. 21:18:01 skomentuj rajdy terenowe
Tagi: Barreda

Kuba Przygoński

KUBA PRZYGOŃSKI: - Wczorajszy dzień był naprawdę trudny. Nie mogliśmy znaleźć dobrego rytmu jazdy. Dodatkowo padał intensywny deszcz, wycieraczki nie nadążały zbierać wody z szyb. Było bardzo ślisko. W trakcie odcinka złapaliśmy kapcia, na szczęście szybko udało się zmienić koło . O godzinie 19tej wjechaliśmy do Argentyny i mieliśmy 400 km dojazdówki do pokonania. To była ciężka noc. Środowy odcinek został odwołany z powody osunięcia się gruntu w wiosce Vulcan,  co znacznie wydłużyło powrót z odcinka na biwak.

Rafał SonikRAFAŁ SONIK: - Organizatorzy chcą, aby Dakar z roku na rok był trudniejszy. Udaje im się to perfekcyjnie. Nie tylko ze względu na okrojony i pełen niejasności roadbook, ale również pogodę. Dziś jechaliśmy we mgle, błocie, wodzie i zimnie na dużej wysokości. Nie powiem, żeby były to moje ulubione warunki, ale chyba po to tu jesteśmy - żeby przesuwać granice swoich możliwości i odporności na tak liczne niedogodności. Musiałem też odkopywać quada, który zaklinował się między dwoma krzakami. Byłem sam, więc straszliwie się umęczyłem i wieczorem w Uyuni wyraźnie czułem trudy dnia oraz oddziaływanie wysokości. Kamil zauważył, że mam w quadzie poluzowaną nakrętkę na osi. Nic skomplikowanego do naprawy, ale gdyby nam to umknęło, kolejnego dnia mógłbym się zatrzymać po stu kilometrach i już nie ruszyć. Można więc śmiało powiedzieć, że uratował im skórę... Kamil świetnie dziś sobie radził. Jedzie bardzo ciężkim i dużym quadem. Podziwiam, że tak świetnie sobie z nim radzi. Całe szczęście, że jest tu ze mną, bo możemy razem odnajdywać przyjemność z jazdy w tej wyjątkowo nieprzyjemnej edycji super maratonu. Jeżeli droga nie zostanie oczyszczona, a jest na to mała szansa, czeka nas pięć godzin jazdy górskimi szutrówkami, a potem około 10 godzin drogami asfaltowymi. W sumie ponad 1000 km. Bez pomiaru czasu, ale równie wyczerpujące...

Renault Sherpa | Fot. Mammoet RallysportMARTIN VAN DEN BRINK: - Jest wspaniale! To zwycięstwo smakuje jeszcze lepiej niż pierwsze. Wczoraj mieliśmy pecha, trochę się zdenerwowaliśmy i to dodało nam adrenaliny. Daniel i Richard pracowali całą noc, żeby przygotować na dzisiaj ciężarówkę. Wystartowaliśmy jako 23 załoga. Musiałem jechać w kurzu, wyprzedzać inne ciężarówki. Daliśmy z siebie wszystko i pokazaliśmy, że możemy się liczyć. Renault Sherpa ma potencjał, żeby ścigać się w czołówce, choć zmniejszyliśmy doładowanie turbosprężarki. Jechaliśmy jednak tak szybko, że nie miało to znaczenia. Jestem szczególnie zadowolony z tego, że pokazaliśmy, iż wygrana na drugim etapie nie była przypadkiem. Dlatego to zwycięstwo jest dla nas jeszcze cenniejsze.

Gerard de Rooy | Fot. Team de RooyGERARD DE ROOY: - Przebicie opony kosztowało nas co najmniej osiem minut. Puściłem przodem Tona, żeby powalczył o pierwszą piątkę i jutro wystartował z Federico na superoesie. Nam dzisiaj po prostu się nie powiodło. Silnik zaczął się przegrzewać. Jutro startujemy w drugiej grupie. Nie będzie to za bardzo przeszkadzać. Wuf rusza za mną, a Ton i Federico pojadą w pierwszej grupie. Teraz jestem trzeci z dwuminutową stratą. To naprawdę niewiele.

Sébastien Loeb | Fot. dakar.comSÉBASTIEN LOEB: - Dzisiaj mocno atakowałem, bo to były takie odcinki jakie lubię - na szybkich drogach. Jutro będzie więcej pustyni, wydm. A zatem starałem się dzisiaj uzyskać przewagę. W drugiej części odcinka przebiliśmy oponę i straciliśmy parę minut na zmianę koła, ale OK - nadal mamy najlepszy czas. Pozostajemy w walce. W tej chwili wygląda na to, że walczymy ze Stéphane. Następne dwa dni będą bardzo, bardzo ciężkie i wiele może się wydarzyć. Postaramy się nadal dobrze pracować - i zobaczymy co będzie. Jutro czeka nas ciężkie zadanie. Wieczorem Daniel musi mocno popracować, żeby przygotować się jak najlepiej. Co do mnie, zrobię co będę mógł.

Stéphane Peterhansel | Fot. dakar.comSTÉPHANE PETERHANSEL: - Startowaliśmy z przodu, jednak przebiliśmy oponę i Seb nas wyprzedził. Na pozostałej części oesu jechaliśmy w limicie. Straciliśmy trochę czasu, ale z 500 kilometrów odcinka trzysta to były bardzo techniczne drogi w stylu WRC, więc cieszymy się, że mamy tylko taką stratę. Seba nie da się złamać psychicznie! Od zdobył dziewięć tytułów mistrza świata, a to taka sama presja jak wygrać Dakar. On wie, jak sobie radzić na czele stawki. My też to wiemy... Postaramy się jechać szybko aż do końca. Tem orders zawsze istniały w motorsporcie, ale przy trzech Peugeotach na czele mam nadzieję, że zespół nie będzie nikogo z nas hamował. Wolałbym walczyć do końca. Zobaczymy...

Nani Roma | Fot. naniroma.comNANI ROMA: - To naprawdę nie był dobry dzień. Podczas dnia przerwy serwis pracował przy naszym samochodzie, ale wprowadzone zmiany nie miały większego wpływu. Podczas neutralizacji i w drugiej części odcinka stwierdziliśmy, że jest trochę lepiej. Podobnie jak Ginielowi, brakuje nam mocy na dużej wysokości. Silnik nie pracuje gładko. Mamy przed sobą jeszcze dwa trudne dni i wiele może się wydarzyć. Musimy zaakceptować to, że jest tak, jak jest. Jedziemy tak dobrze, jak się da. Moglibyśmy jeszcze bardziej ryzykować, ale wtedy nie czulibyśmy się bezpiecznie.

Joan Barreda | Fot. HRCJOAN BARREDA: - W pierwszej części odcinka było dużo wody i błota, a mgła pogarszała widoczność. Należało zachować ostrożność. Potem mogłem się rozpędzić. Na ostatnich 300 kilometrach miałem naprawdę frajdę. Mocno cisnąłem. W końcówce oesu opony były już zdarte i zrobiło się ślisko. Ciężko pracowałem przed tym rajdem i zamierzam go dobrze zakończyć. Będę cisnął do ostatniego kilometra! Jutro będzie królewski etap Dakaru - dużo nawigacji, piasku, jazdy w upale. Zapowiada się fajny dzień!

Sam Sunderland | Fot. KTMSAM SUNDERLAND: - Rano było naprawdę dużo błota. Trasa okazała się bardzo mokra, w paru miejscach trudna do przejechania. Kilkakrotnie zatrzymywałem się, zmieniałem gogle, zmieniałem rękawice - głupie rzeczy, ale nie było łatwo. Nie widziałem gdzie jadę i lepiej było się zatrzymać niż cisnąć nic nie widząc. To był długi odcinek. W drugiej części szło mi dobrze, a potem przytrafiła się frustrująca sytuacja. Przejeżdżałem przez rzekę, było dużo kamieni. Uderzyłem w jeden z nich i skrzywiłem tylną tarczę hamulcową. Na ostatnich stu kilometrach nie miałem tylnego hamulca. Na odcinkach typu WRC jazda bez hamulca była interesująca! Z pewnością straciłem trochę czasu. Staram się przejechać bezpiecznie każdy etap - to jest najważniejsze. Nie myślę w ogóle o zwycięstwie. Do końca jeszcze daleko. Każdy dzień może wszystko zmienić.

Xavier de Soultrait | Fot. dakar.comXAVIER DE SOULTRAIT: - Mamy za sobą bardzo długi dzień. Rano było dużo mgły, kiepska widoczność. Na ostatnich 200 kilometrach mocno cisnęliśmy z Miką Metge. Jak dotąd jestem zadowolony z rajdu. Ciężko pracowałem, żeby tu wystartować. Jadę dobrym tempem, dobrze nawiguję. Nie chcę popełnić jakiegoś dużego błędu, zaliczyć kraksy.

Ignacio Casale | Fot. dakar.comIGNACIO CASALE: - To był dobry dzień, szczególnie że kończył etap maratoński. Jechałem dobrym tempem i czułem się bardzo komfortowo na quadzie. Myślę, że zaliczyłem udany odcinek, bo sporo zyskałem nad zawodnikami, którzy jechali przede mną. Jutro i pojutrze czekają nas dwa najcięższe dni Dakaru. Jak na razie wszystko przebiega dobrze. W tym roku przyjęłem bezpieczniejszą taktykę, przede wszystkim starając się dojechać do dnia przerwy. W efekcie mój quad jest w dobrym stanie na końcową część rajdu. Czuję się pewnie. Jeżeli nie masz pewności, wówczas nie ma nadziei na zwycięstwo.

Siergiej Kariakin | Fot. rusiansnag.ruSIERGIEJ KARIAKIN: - Oczywiście, nie było tak dobrze jak wczoraj, ale miałem parę problemów. Spadł przewód ze świecy, nie było zapłonu i spędziłem około 15 minut starając się znaleźć przyczynę awarii. Potem przebiłem oponę. Dzień był trochę ciężki, choć zaliczyłem niezły przejazd. Krajobrazy były ładne i przyjemnie się jechało. Rzecz jasna, jestem trochę zmęczony - to było 500 kilometrów ciężkiego odcinka. Nie wiem, ile dzisiaj straciłem do Casale, ale chyba nie za dużo. Pozostało jeszcze kilka dni. To jest Dakar i wszystko może się wydarzyć. Przewidywanie wyniku jest w tej chwili bezcelowe.