Rajd Dakar 2017 - Mówią po jedenastym etapie

pią, 13 stycznia 2017 godz. 21:02:32 skomentuj rajdy terenowe

Kuba Przygoński | fot. Marcin Kin

KUBA PRZYGOŃSKI: - W pierwszej części odcinka specjalnego pojawiły się problemy z naszym samochodem. Przegrzewała się nam turbosprężarka. Mogło się skończyć tym, że nie dojedziemy do mety, ale udało się rozwiązać problem. Przez pół odcinka walczyliśmy o przetrwanie. To był bardzo szybki odcinek, typowe WRC w górach. Mieliśmy już sprawny samochód, więc mogliśmy dodać gazu. Bardzo fajnie nam się jechało i w międzyczasach byliśmy na poziomie czwartego miejsca. To znaczy, że mamy bardzo dobrą prędkość. Szef X-raid powiedział mi dziś, że spośród wszystkich ich zawodników zrobiłem największy postęp w stosunku do ubiegłego roku. Bardzo się cieszę, że zostałem doceniony w zespole. Teraz tylko muszę zbierać doświadczenie, żeby być jeszcze szybszym. Naszym marzeniem w tym roku była pierwsza dziesiątka. Jesteśmy na siódmym miejscu, to jest dla nas super pozycja, zwłaszcza przy tak mocnej stawce. Jutro musimy przejechać ostatnie 64 kilometry i obronić tę pozycję. Na Dakarze trzeba być bardzo czujnym do ostatnich metrów. Dziś był przedostatni etap, a też kilku zawodników odpadło. Ten rajd jest szalenie trudny, zdecydowanie najtrudniejszy z tych, w których ja startowałem. Wszyscy zawodnicy chcieliby, żeby ostatni odcinek był spokojny, „przejazdowy”, ale dopiero jutro zobaczymy co nas czeka.

Rafał SonikRAFAŁ SONIK: - Jestem sportowcem, więc choć ten skok w klasyfikacji bardzo mnie cieszy, to na pewno nie satysfakcjonuje. Na piaskach i w upale Argentyny wreszcie złapałem rytm, a dwa ostatnie dni to była prawdziwa rywalizacja twardych facetów. Taka, jaką najbardziej lubię. Wiem, że gdybym miał jeszcze parę dni przed sobą, mogłoby być znacznie lepiej. Dwa tygodnie temu ruszaliśmy z Paragwaju, stawiając sobie za cel wjechać razem na rampę w Buenos Aires. Od spełnienia tego założenia dzieli nas już bardzo niewiele. Kamil cały rajd jechał fenomenalnie, na znacznie trudniejszym w prowadzeniu quadzie niż wszystkie Yamahy. Teraz nie możemy stracić koncentracji, bo doświadczenie nauczyło mnie, że Dakar kończy się dopiero po wstawieniu sprzętu do parku zamkniętego na mecie.

KAMIL WIŚNIEWSKI: - Nie było lekko, bo mój quad jest o 150 kg cięższy niż te z napędem na jedną oś. W tym piaszczystym terenie musiałem kilka razy stawać i regulować zawieszenie. Utwardzić je, by móc przeskakiwać z jednej fali na drugą. Potem, kiedy zrobiło się płasko, było już znacznie lepiej.

Sebastien Loeb | fot. fb.com/SebLoebOfficielSEBASTIEN LOEB: - To był bardzo trudny dzień. Musieliśmy atakować bardzo mocno na początku etapu. Zrobiliśmy wspaniałą pierwszą część. Druga była dla mnie, ale złapałem kapcia na drugim zakręcie. Musiałem zmieniać koło i Stephane [Peterhansel-red.] wyprzedził nas. Po tym nie starałem się tak bardzo, bo wiedziałem, że straciłem czas. Myślę, że różnica jest za duża, by jutro ją odrobić.

Stephane Peterhansel | fot. dakar.comSTEPHANE PETERHANSEL: - Rano mieliśmy wielką walkę z Sebem. W pierwszej części straciliśmy trzy minuty. Myślę, że zaatakował jak tylko mógł. Z drugiej strony otwierałem stawkę, ale szybko zatrzymałem się i był cztery sekundy za mną. Kilka kilometrów dalej on złapał kapcia, więc skorzystałem z okazji i zaatakowałem. To była dobra walka. Rywalizacja z Sebastienem Loebem to zaszczyt dla mnie. Wiem, że jest bardzo szybki na trasach typu WRC. To mój kolega z zespołu i darzymy się szacunkiem. Mamy dobre relacje. Przed ostatnim odcinkiem  uśmiechamy się do siebie i żartujemy, więc duch zespołu jest bardzo dobry.

Cyril Despres | fot. dakar.comCYRIL DESPRES: - Jesteśmy coraz bliżej Buenos Aires, a trasa jest wąska i kamienista. Łatwo popełnić mały błąd i złapać kapcia. Widocznie Seb trafił w jeden z nich. Na początku jazda była przyjemna. Niestety w lesie trafiłem na kurz wznoszony przez motocyklistę. Nie było łatwo, ponieważ to nie jest zwykły motocykl. Było za wąsko dla samochodu i motocykla. Trzecie miejsce to coś o czym myśleliśmy. Do tej pory dobrze pracujemy z Peugeotem. Nie możemy narzekać na 1-2-3.

Sam Sunderland | fot. Red BullSAM SUNDERLAND: - Dziś byłem dużo bardziej zrelaksowany. Uczyłem się książki drogowej w nocy i nie było aż tak dużo nawigacji. W pierwszej części pojawił się piasek i poczułem się jak w domu. To była bardzo fizyczna partia, ale czułem się silny i dogoniłem kilku chłopaków przede mną. Końcówka przebiegała przez tereny wiejskie i skręcałem raz w lewo, raz prawo. Nie podejmowałem ryzyka. Po opadach było sporo kolein. Jesteśmy bezpieczni i pozostał nam jeden dzień. Myślę, że mam przewagę 30 minut. Chciałbym mieć trzy godziny, ale to lepsze niż 30 sekund. Utrzymam koncentrację. Zwycięstwo zaczyna wkradać się do umysłu i próbuję z tym walczyć. Muszę skupić się na pracy. To nie jest łatwe. Trudno wyjaśnić rzeczy, które przebiegają w głowie, gdy jesteś po dwunastu godzinach na motocyklu. Zaczynasz mieć szalone myśli. Ciężko jest zachować spokój i skupić się na pracy. Zrobiliśmy kawał dobrej roboty, zespół był świetny i jestem bardzo szczęśliwy.

Paulo Goncalves | fot. fb.com/pauloconcalvesdakarPAULO GONCALVES: - Nie jestem pewien jaka jest różnica pomiędzy mną a chłopakami na podium. Wydaje mi się, że jeśli nic się nie wydarzy to trudno będzie odrobić ten czas, ponieważ jutro będziemy głównie śledzić. Wszystkie punkty kontrolne są na zamkniętej drodze, więc nie ma nawigacji. Może uda się odrobić kilka sekund lub kilka minut. W normalnej sytuacji to będzie za mało na podium. Będziemy ścigać się do końca i powalczę.

Joan Barreda Bort | fot. dakar.comJOAN BARREDA BORT: - Początek odcinka był skomplikowany. Było wiele zmian kierunków w środku koryt rzek pełnych skał i kamieni. Unikanie błędów nawigacyjnych było niezbędne. Nie było źle. W pewnym momencie wszystko było bardzo trudne, ale dogoniłem Michaela [Metge-red.] i razem podążaliśmy we właściwym kierunku. Po tym wszystkim mieliśmy szybką partię w stylu Baja California. To był dobry etap.

Adrien van Beveren | fot. fb.com/adrien.vanbeverenADRIEN VAN BEVEREN: - To wielka walka. Gerard jest bardzo dobrym kolegą. Dziś rano wypracowałem różnicę na piasku. Leżałem trzy minuty, ale odrobiłem je. Popołudniu mocno atakowałem, ale miałem wypadek na 30 kilometrów przed metą. Wpadłem w kurz zawodnika przede mną. Jestem pewien, ze jesteśmy blisko z Gerardem i zobaczymy, co wydarzy się jutro.

Gerard Farres | fot. fb.com/FarresDakarGERARD FARRES: - Dziś walka była bardzo twarda, ale wiem, że Adrien jest specjalistą od piasku. W pierwszej części etapu był szybszy ode mnie. Jestem szczęśliwy, ponieważ skończę jako trzeci, czwarty lub piąty, a rok temu byłem ósmy. W tym roku byłem szybszy niż w poprzednim i cieszę się z tego.