Baja Poland 2017 - Mówią po sobocie

sob, 2 września 2017 godz. 22:50:13 skomentuj rajdy terenowe
Tagi: baja poland

Krzysztof Hołowczyc

KRZYSZTOF HOŁOWCZYC: - Długie odcinki na poligonie w Drawsku Pomorskim to znak firmowy Baja Poland i próby, które rozgrywane są od 2011 roku. To wyjątkowe oesy, które zawodnicy bardzo lubią, a ja także jestem w tej grupie. Poligon w Drawsku nie zawsze był dla mnie łaskawy, ale tym razem okazał się więcej niż pechowy. Nie ma co ukrywać, że skoro 432 kilometry spośród blisko 500 w całym rajdzie przebiegają na poligonie to właśnie ten fragment trasy ma kluczowe znaczenie i decyduje o naszych przygotowaniach i strategii. Niestety nie sprawdziła się prognoza pogody i tym samym dobór opon. Jako jedyni z czołówki wybraliśmy dość miękkie opony na deszcz, a tymczasem deszczu w sobotę nie było. Nie brakowało na trasie mokrych czy nawet błotnistych fragmentów, ale większość była raczej sucha. I w takich warunkach wybrane opony pozostawiały wiele do życzenia. Do tego wszystkiego złapaliśmy kapcia podczas pierwszego przejazdu Drawska i nie uniknęliśmy kosztownej pomyłki nawigacyjnej. Podczas drugiego przejazdu na mokrych fragmentach jechaliśmy bardzo szybko, aby tracić na tych już zupełnie suchych. I na nieszczęście przytrafiła się nam awaria techniczna, która zmusiła nas do rezygnacji z dalszej jazdy i powrót do serwisu. Wymieniliśmy uszkodzoną zwrotnicę i jutro znów startujemy, ale już tylko dla kibiców. Na dobry wynik tym razem nie mamy już szans.

KUBA PRZYGOŃSKI: - Mamy za sobą długie 430 kilometrów po poligonie. Bardzo fajne ściganie. Pierwszy odcinek jechaliśmy równo z Nasserem. Drugi przejazd w jeszcze lepszym tempie, bo trasa była już rozjeżdżona przez samochody. Złapaliśmy kapcia, co się zdarza i normalnie radzimy sobie z tym w półtorej minuty. Niestety nie działał podnośnik hydrauliczny – musieliśmy postawić samochód na kamieniu i dopiero zmienić koło.

MACIEJ GIEMZA: - Wydawało mi się, że już na pierwszym okrążeniu trasa była bardzo wybita, dopóki nie wjechałem na drugie (śmiech). Po niewielkim deszczu i przejazdach samochodów była bardzo wyjeżdżona. Pierwszy przejazd w dobrym tempie, ale cały czas na pełnym luzie. To ma być mocny trening i nie podejmuję pełnego ryzyka. Mimo rozważnej jazdy zaliczyłem jedną wywrotkę, z której na szczęście szybko się pozbierałem. Mamy fajną, pozytywną rywalizację w teamie i napędzamy się wzajemnie. Plan na jutro to nie przewracać się, nie złapać kontuzji i robić swoje. Jedziemy na 99%, bo 100% zostawiamy na Dakar.