Nasser Al-Attiyah dla Autoklubu
Rajd Dakar zakończył się już półtora tygodnia temu. W tegorocznej rywalizacji zwyciężył Nasser Al-Attiyah. Redakcji portalu Autoklub udało się przeprowadzić wywiad z kierowcą fabrycznym zespołu Volkswagen
Czy zdążyłeś już trochę ochłonąć po zwycięstwie w Rajdzie Dakar?
- Nie za bardzo. Miałem wspaniałe przyjęcie tutaj w Katarze i wziąłem udział w Qatar Motorshow w tym tygodniu.
Czy zeszłoroczna rywalizacja i doświadczenie zdobyte podczas walki z Carlosem Sainzem pomogło w tegorocznym sukcesie.
- Zawsze, kiedy byłem młodym facetem, chciałem rywalizować przeciwko niemu. Zrobiłem to już w 2010 roku, kiedy finiszowałem blisko niego. W tegorocznym Dakarze zademonstrowałem moje tempo i byłem w stanie go pokonać.
Co dla Ciebie było trudniejsze w tym roku. Pogoń za pierwszym miejscem, czy obrona swojej pozycji, kiedy wyszedłeś już na prowadzenie.
- To żadna różnica. Zawsze musisz być dobrze przygotowany i skoncentrowany.
Wielu kierowców mówiło, że to najtrudniejszy Dakar. Jakie jest twoje zdanie na ten temat.
- Z pewnością to był jeden z najcięższych Dakarów. To był niezmiernie wymagający Dakar, ponieważ dni były bardzo długie. Trzeba było wcześnie wstawać, a na biwak docieraliśmy późno po południu. Było mnóstwo sekcji z miękkim piaskiem, co lubię, ale to oznacza niewiarygodnie dużo pracy w kokpicie. Do tego były też sekcje jak w WRC z licznymi skokami i ekstremalnymi temperaturami dochodzącymi do 60° C.
Który z etapów był dla Ciebie najtrudniejszy?
- Traciłem moc na pierwszych trzech odcinkach ze względu na problemy z turbo, ale moi mechanicy z Volkswagena wykonali wspaniałą pracę i od tego momentu mogliśmy maksymalnie atakować. Z punktu widzenia kierowcy ósmy odcinek z Antofagasta do Copiapo był bardzo wymagający i oczywiście piąty odcinek ze wspaniałymi wydmami na mecie w Iquique, gdzie ustanowiliśmy swój rekord prędkości 220 km/h.
Jakie jest twoje zdanie w kwestii ponownego przeniesienia Dakaru do nowych krajów?
- Dakar stał się marką, która może pojawić się wszędzie na świecie i ludzie wiedzą o tym. Wielu kierowców lubi rywalizację w Ameryce Południowej z powodu entuzjastycznych kibiców, pięknej scenerii i wymagających odcinków.
Jakie kolejne plany na ten sezon?
Mój następny cel to mistrzostwo SWRC w sezonie 2011 i złoty metal na Igrzyskach Olimpijski w 2012 roku w strzelaniu do rzutków.
