Italian Baja 2016 - Po prologu Italian Baja

pią, 24 czerwca 2016 godz. 21:43:38 skomentuj rajdy terenowe

Dąbrowski/Czachor | Fot. ORLEN Team

MAREK DĄBROWSKI: - To był bardzo dobry odcinek w naszym wykonaniu. Od startu jechaliśmy odważnie i agresywnie. Miejscami trasa była dość śliska, ale dobrze trzymaliśmy się drogi. Cały odcinek przejechaliśmy bezbłędnie, dzięki czemu mamy bardzo dobry rezultat. Dzisiejszy przejazd to dopiero początek rajdu, prawdziwe ściganie na bezdrożach Italii czeka nas jutro.” – dodał kierowca ORLEN Team.

JACEK CZACHOR: - Prolog tradycyjnie wytyczony był w korycie częściowo wyschniętej rzeki. Na 10 kilometrowym dystansie mierzyliśmy się aż z czterema rodzajami nawierzchni: jechaliśmy po szutrze, kamieniach, błocie, a gdzieniegdzie przekraczaliśmy rzekę. Przez cały odcinek utrzymaliśmy wysokie tempo czego rezultatem jest trzecie miejsce w klasyfikacji. Jesteśmy zadowoleni z przejazdu, to dobra pozycja wyjściowa przed kolejnymi etapami.

Kazberuk/SzustkowskiJAREK KAZBERUK: - Czasami wydawało się, że Raptor po prostu nie zmieści się w trasie. Musiałem naprawdę uważać co robię. Mimo to tempo było równe i bez problemów dojechaliśmy do mety. Upał dokucza bardziej niż w Katarze. Ceremonia otwarcia odbywała się w centrum miasta. Potem czekaliśmy jakiś czas na starcie do prologu i w rezultacie prawie usmażyliśmy się w aucie. Czuliśmy się momentami, jak w saunie.

ROBIN SZUSTKOWSKI: - Nagrodą za trud przeprawy była niespodzianka na mecie. Do bazy rajdu przyjechali Argentyńczycy i rozłożyli polową restaurację z asado. Na węglach piekły się wielkie wołowe żebra, które przeniosły nas wspomnieniami do Ameryki Południowej. Mamy więc dziś taki mały Dakar! Jutro czekają nas dwa bliźniacze odcinki specjalne, więc na pewno zmienimy się za kierownicą w połowie dnia. Mamy dużo lżejszy samochód, bo pozbyliśmy się wszystkich urządzeń, które pozwalały nam szybko regulować ciśnienie opon na pustyni. Liczymy więc na to, że będzie okazja, aby rozwinąć większą prędkość.