Polacy gonią Mokkę

sob, 25 maja 2013 godz. 15:42:39 skomentuj rajdy terenowe

Szalay/Bunkoczi | Fot. dakar.hu39 sekund dzieli czołowe trzy załogi po pierwszym etapie Céltrans 97 – Rábaköz Cup. Balazs Szalay wyprzedza o 15 sekund Adama Małysza, który ma w zapasie 24 s nad Łukaszem Komornickim. Marek Dąbrowski zajmuje 9 lokatę prowadząc w klasie. Maciej Stańco, dziesiąty w generalce, nie ma sobie równych w T2.

Wczoraj najszybszy na prologu, Miroslav Zapletal wygrał OS 1, ale na drugim odcinku wypadł z drogi i stracił 47 minut, a potem złapał godzinę kary. Balazs Szalay pokonał rywali na OS 2, a nowym liderem rajdu został Łukasz Komornicki. Adam Małysz przejął prowadzenie po najlepszym czasie na OS 3. Ostatnia próba etapu padła łupem Szalaya, który znalazł się na czele stawki.

- Było sporo przygód na pierwszej pętli - mówi Adam Małysz. - Najpierw Mirek Zapletal wyleciał z drogi, a zaraz za nim kolejny zawodnik, wszyscy musieli mocno zwolnić w tym miejscu. Trasa była w większej części pokryta śliską trawą i trzeba było bardzo precyzyjnie używać hamulca, żeby nie zblokować kół i nie wypaść ze szlaku. W jednym miejscu, gdzie wyjechaliśmy zza szczytu, kibice pokierowali nas w złą stronę. To dziwne, gdyż ich wskazówka zgadzała się z roadbookiem, a w rzeczywistości nie była to dobra droga. Czekamy na decyzję sędziów w tej sprawie. Przedostatni OS wygraliśmy z liderem, niestety, musieliśmy oddać mu prowadzenie na ostatniej próbie. Jeszcze cały dzień ścigania i trzeba trzymać to tempo.

- Nie spodziewałem się, że osiągnę tak szybkie tempo - przyznał Łukasz Komornicki - zwłaszcza, że na poprzednim rajdzie jechałem dużo słabszym dieslem. Auto jest bardzo dobre, szczególnie w sekcjach gdzie nie rozwijam więcej niż 150 km/godz., bo to jego prędkość maksymalna. Na ostatnim odcinku, w lesie złapałem kapcia i przez ostatnie 10 km podróżowałem dużo wolniej. Szkoda, było dobre tempo, ale przez defekt opony mogłem stracić nawet 25 sekund.

- Dziewiąte miejsce to super wynik jak na możliwości naszego auta - powiedział Marek Dąbrowski. - Pierwszy odcinek specjalny to sprawdzanie tempa i możliwości naszej rajdówki. Szybko złapaliśmy z Jackiem wspólny język, a jego wskazówki były bardzo pomocne. W sumie wielokrotnie jechaliśmy wspólnie odcinek specjalny, gdy startowaliśmy na motocyklach. Wówczas mieliśmy podobną analizę trasy, tylko że nie mogliśmy rozmawiać. Teraz mamy w aucie pełną komunikację i myślę, że przełoży się ona szybko na wyniki. Jestem naprawdę optymistycznie nastawiony po tym pierwszym dniu rajdowym i już się nie mogę doczekać jutrzejszej rywalizacji.

- Naniosłem drobne korekty na swój sposób oznaczenia trasy i od razu mogłem dyktować bardziej w tempie - stwierdził Jacek Czachor. - Poznaję również jeszcze, jak działa dokładnie aparatura nawigacyjna w samochodzie, która jest trochę odmienna od tej, której używałem w motocyklu. Przejechaliśmy bardzo dobrze wszystkie OSy. Jestem zadowolony z prędkości w szczególności na drugiej pętli. Musimy jechać tak by maksymalnie wykorzystywać prędkość, gdyż nie przyśpieszamy tak efektywnie naszym Pajero, jak inne samochody z czołówki. Mimo to auto się dobrze sprawuje. Skorygowałem trochę licznik kilometrów i mam nadzieję, że jutro trochę jeszcze przyśpieszymy.

- Pierwsze trzy odcinki były bardzo fajne, jechaliśmy bez żadnych przygód i problemów - komentował Maciej Stańco. - Na ostatnim OS-ie trochę się zdenerwowaliśmy, bo musieliśmy jechać w kurzu. Wyprzedziły nas dwa dużo szybsze auta T1,  które ze względu na wcześniejsze problemy startowały za nami. Dość twardo zaliczyliśmy jeden przeciwstok, ale na szczęście bez strat. Zahaczyliśmy też o jeden korzeń, prawdopodobnie ten, na którym Łukasz złapał kapcia, ale nasza opona przetrwała i udało się dojechać do mety. Jak na razie jestem bardzo zadowolony, pomału się rozkręcamy i poznajemy technikę jazdy offroadowej.

- Pierwszy odcinek był dla nas bardzo fajny, ale na drugim popełniłem błąd - przyznał Miroslav Zapletal. - Po prostej za późno zacząłem hamować i samochód wpadł do rzeki. Trudno, ale najważniejsze, że jest zabawa i że wszystko jest w porządku. Później do tej samej rzeki wpadło jeszcze inne auto i uderzyło w nasz samochód. Na szczęście nie ma poważnych uszkodzeń. Jak zawsze, jesteśmy bardzo zadowoleni.

Malysz/Marton | Fot. ORLEN Team

PO OS 4
1. Balazs Szalay/Laszlo Bunkoczi (H) Opel Mokka 1:50.38
2. Adam Małysz/Rafał Marton (PL) Toyota Hilux +15 (2. T1.1.3)
3. Łukasz Komornicki/Artur Kołodziej (PL) Mitsubishi L200 +39 (1. T1.1.2)
4. Imre Fodor/Mark Mesterhazi (H) Toyota Hilux +4.31
5. Antal Fekete/György Toth (H) Nissan Pick Up +9.00
6. Imre Varga/Ferenc Szegedi (H) Nissan KingCab +11.35
7. Zoltan Apathy/Gabor Eros (H) Nissan Pick Up +14.57
8. Zoltan Hangodi (H) Klement Mosquito +15.58 (1. T3)
9. Marek Dąbrowski/Jacek Czachor (PL) Mitsubishi Pajero +16.21 (1. T1.2.3)
10. Maciej Stańco/Ernest Górecki (PL) Porsche Cayenne +16.34 (1. T2.1)
18. Miroslav Zapletal/Maciej Marton (CZ/PL) Hummer H3 Evo +1:46.34 (7. T1.1.2)

Dąbrowski/Czachor | Fot. ORLEN Team

Fot. dakar.hu / ORLEN Team