Dakar 2018 - Przygoński: Tegoroczna trasa jest ekstremalnie trudna

pon, 15 stycznia 2018 godz. 18:10:42 skomentuj rajdy terenowe

Kuba Przygoński | fot. Orlen Team

Kuba Przygoński, Tom Colsoul i Maciek Giemza, po ukończeniu 8. odcinka i odwołaniu dziewiątego etapu Rajdu Dakar dotarli do Tupizy skąd zdecydowali się od razu na przejazd drogami publicznymi do Salty. Na miejsce dotarli już późnym wieczorem, ale dzięki temu mieli cały dzień na odpoczynek, a mechanicy mogą gruntowanie zająć się ich maszynami. Nieplanowana przerwa w rywalizacji to dobra okazja do podsumowania pierwszej części rajdu i możliwość dopracowania strategii na trudne etapy w Argentynie.

- Tegoroczna trasa jest ekstremalnie trudna, co widać po liczbie załóg, które już odpadły. Na każdym odcinku walczymy z czasem, terenem, awariami i uszkodzeniami. W czołówce nie ma zawodników, którzy uniknęliby problemów. Jest to najtrudniejsza edycja, w jakiej brałem udział. Ale to chyba dobry kierunek, bo ma to być w końcu najtrudniejszy rajd na świecie. To powinna być trochę walka o przetrwanie, a nie bezproblemowa jazda od startu do mety i ułamki sekund różnicy. – ocenia Kuba Przygoński i dodaje: Dodatkowy dzień przerwy z jednej strony jest okazją do odpoczynku, ale z drugiej strony my chcemy się ścigać i nadrabiać do czołówki. Jesteśmy na 6. pozycji i raczej patrzymy do przodu, a nie na to, co się dzieje za nami. Będziemy starali się gonić, ale przed nami są już tylko największe nazwiska Dakaru i, jak co roku, ekstremalnie trudne odcinki argentyńskie.

- Za nami długie, zimne i wymagające dwa dni na etapie maratońskim, który mimo wszystko pojechałem bardzo przyzwoicie. Bardzo się cieszę na dodatkowy dzień odpoczynku, który na pewno się przyda przed trudnymi i gorącymi odcinkami w Argentynie. Strategia, którą obraliśmy, sprawdza się i mam nadzieję, że będzie jeszcze lepiej. – mówi debiutant na Dakarze Maciek Giemza.

Pierwsze etapy rajdu w Peru prowadziły po piasku i większość motocyklistów dawała sobie z tym radę. Ostatnie boliwijskie próby były już dużo cięższe z powodu wysokości, niskiej temperatury i deszczu. Słuszna decyzja dotycząca anulowania odcinka. Dzięki temu zawodnicy, którzy kończyli w nocy, będą mieli szanse na odpoczynek i możliwość serwisowania maszyn. – ocenia Jacek Czachor i dodaje: Maciek Giemza cały czas jedzie równym tempem w okolicach 30. miejsca, co jest bardzo obiecującym wynikiem jak na debiut w Dakarze. Czeka nas maraton Fiambala, który dla wielu zawodników będzie problematyczny. Jeśli Maciek uniknie problemów i wszystko pójdzie dobrze, to ma szanse awansować o kilka pozycji. Przed nami pięć trudnych, ale też decydujących dni.

Po ośmiu etapach w klasyfikacji samochodów prowadzi Hiszpan Carlos Sainz (Peugeot). Drugi ze stratą 66 minut jest Katarczyk Nasser Al-Attiyah (Toyota). Zeszłoroczny zwycięzca Francuz Stéphane Peterhansel (Peugeot) zajmuje trzecie miejsce i traci 83 minuty. Kuba Przygoński zajmuje wysoką szóstą pozycję.
    
Liderem wśród motocyklistów jest Francuz Adrien Van Beveren (Yamaha), który ma tylko 22 sekundy przewagi nad Argentyńczykiem Kevinem Benavidesem (Honda). Trzeci ze stratą ponad sześciu minut jest Austriak Matthias Walkner (KTM). Maciek Giemza jest sklasyfikowany na 31. miejscu.

We wtorek zawodnicy wyruszą w dalszą drogę, już na terenie Argentyny. Wystartują z Salty i na początek pokonają 424 km dojazdówki. Następnie czeka ich 373 km wietrznego, ale piekielnie szybkiego odcinka specjalnego z metą w Belén. Kluczem do dobrego wyniku będzie pewność jazdy, brak błędów i umiejętność pokonywania różnej wielkości rzek, przez które prowadzi trasa odcinka.

Partner Strategiczny Rajdu Dakar