Dakar 2018 - Rajd Dakar: Mówią po 10 etapie

wto, 16 stycznia 2018 godz. 22:31:37 skomentuj rajdy terenowe
Tagi: dakar

Stephane Peterhansel

KAMIL WIŚNIEWSKI: - Niemal od początku oesu było tak ciepło, że po raz pierwszy w życiu zagotowałem paliwo. Początkowo myślałem, że to jego brak, ale potem okazało się, że problem jest innej natury. Musiałem przepinać zbiorniki, a tylny kilka razy schładzałem, polewając go wodą. Kiedy pod koniec odcinka temperatura nieco spadła mogłem wreszcie przyspieszyć, bo wcześniej przesuwałem się dość powoli. Dziś spędziłem na quadzie 14 godzin. Jutro zapowiada się około 17, ale tyłek już się przyzwyczaił, więc będzie dobrze.



SEBASTIAN ROZWADOWSKI: - Odcinek nr 10 dał nam się mocno we znaki. Jego pierwsza część poszła nam bardzo dobrze - 14 miejsce to super wynik na tak trudnym nawigacyjnie i technicznie odcinku. Było mnóstwo jazdy w bardzo nieprzyjmnym cieżkim terenie - w zasadzie 1 i 2 bieg przez 20-30 km - naprawdę ciężka jazda. Trudno było znaleść waypointy, ale udało nam się to zrobić. Była jeszcze wymiana koła na odcinku, więc 14 czas był naprawdę dobry. Druga cześć odcinka, było gorzej: po 70 km usłyszeliśmy hałas dobiegający z półosi przedniej, zatrzymaliśmy sprawdzić i okazało się że nie ma już osłon przegubów. Zdecydowaliśmy się jechać dalej i 15 km przed metą wielki huk i auto stawia bokiem! Wychodzę z samochodu, a z tyłu nie ma nic! - jest wyrwana cała piasta, koło, zawieszenie wszystko purywane, niewiadomo od czego - w nic nie uderzyliśmy. Coś musiało już pękać przez jakiś czas aż do urwania. Auto zawisło na brzuchu. Stwierdzilismy że musimy jechać bo do mety zostało już tylko 15 km i dojechaliśmy mimo dużej straty czasowej. Jadąc w potężnym kurzu odpaliliśmy wycieraczki i okazało się że ta po mojej stronie odmówiła współpracy, dobrze że po stronie Bena działała. Ja nie widziałem nic, a auto suneło po ziemi a w zasadzie po kamieniach, więc możecie sobie wyobrazić jak czuły się nasze kręgosłupy. Jakimś cudem dociągneliśmy do mety.



KUBA PRZYGOŃSKI: - Argentyna to zupełnie odmienna pogoda i inny teren, niż jeszcze dwa dni temu. Temperatura to ok. 35 stopni w cieniu. Pojawiły się wyschnięte rzeki, więcej drzew i traw, więc zupełnie inaczej nam się jedzie. Dzisiejszy odcinek był bardzo wymagający fizycznie i nawigacyjnie. Na szczęście Tom bardzo dobrze nawigował i nie mieliśmy żadnych problemów, z czego się cieszę, bo wielu zawodników dzisiaj się pogubiło. Najbardziej odczuliśmy 200 km wydm z kępami traw. Czuliśmy się jak w pralce, a Tom nie mógł utrzymać roadbooka. Samochód spisywał się dobrze, ale na pewno potrzebuje solidnego serwisu, szczególnie zawieszenie. Przed nami Fiambalá, słynny i trudny odcinek dakarowy, który zawsze daje w kość.



MACIEK GIEMZA: - Druga część dzisiejszego odcinka specjalnego była chyba najcięższa i najbardziej niebezpieczna w całym tegorocznym rajdzie. Trasa wiodła wyschniętą rzeką, gdzie były mało widoczne kamienie. Na jednym z nich zaliczyłem upadek, po którym włączyłem tzw. tryb bezpiecznej jazdy, aby dojechać w całości do mety. Wiem, że inni nie mieli tyle szczęścia co ja, a Ci którzy dojechali są poobijani i zmęczeni. Dzisiaj naprawdę poczułem czym jest prawdziwy Dakar.



STEPHANE PETERHANSEL:
- Było wiele rzek i jazdy w terenie. Trasa była kompletnie zniszczona. To był długi dzień i cisnęliśmy. Nie popełniliśmy żadnych błędów. Jesteśmy trochę zmęczeni tego wieczoru. Jutro będzie podobnie jak dzisiaj. To był naprawdę ważny etap. Jutro we Fiambali będzie tak samo.

Stephane Peterhansel

NASSER AL-ATTIYAH: - Z tyłu rozpadł się wahacz. Nie mogliśmy niczego naprawić, więc jechaliśmy dalej przez ostatnie 70 km, ale bardzo wolno. Jesteśmy na trzecim miejscu. Straciliśmy dużo czasu, ale dobrze, że tu jesteśmy. Staraliśmy się utrzymać drugie miejsce, ale teraz jesteśmy na trzecim i będziemy go pilnować. Trudno będzie jutro zaatakować, ale zobaczymy co uda się zrobić.

Nasser Al-Attiyah

MATTHIAS WALKNER: - To był naprawdę trudny i długi etap. Po pierwszej części, kiedy zobaczyłem, że Kevin jest sześć minut z przodu, powiedziałem ok, nie możemy jechać tak szybko przy zdradliwej nawigacji. Pozostałem przy swoim tempie i to zadziałało nie tak źle. To było naprawdę na limicie, ponieważ ciężko było z utrzymaniem kursu przekraczając te małe rzeki. Ostatecznie to był dla mnie dobry dzień. Kiedy rozmawialiśmy wczoraj o generalce, prawie na to nie patrzyłem. Jednak sytuacja w Dakarze może zmienić się każdego dnia. Oczywiście myślę, że mogę wygrać, ale jest sześciu lub siedmiu innych zawodników, których stać na zwycięstwo, a przed nami jeszcze długa droga.

Matthias Walkner

TOBY PRICE: - To jeden z tych dni, o których chce się zapomnieć. To trudne, ale tak to już jest. Zobaczę co przyniesie reszta tygodnia. Było gorąco i nie miałem wystarczającej ilości picia, więc jestem trochę odwodniony. Myśleliśmy, że jedziemy dobrze, ale tak nie było. Roadbook jest przeciętny, ale tak bywa. Dla nas jest już po temacie. Zobaczymy co się wydarzy. Nigdy nic nie wiadomo, ale nie wygląda to dobrze.

Toby Price