Dakar 2018 - Rajd Dakar: Mówią po 6 etapie

pią, 12 stycznia 2018 godz. 08:34:14 skomentuj rajdy terenowe
Tagi: dakar

Kuba Przygoński

KUBA PRZYGOŃSKI: - Boliwia przywitała nas deszczem, śniegiem i chłodem. Do tego znaczna wysokość, która wpływała na moc samochodu i nasze samopoczucie. Odcinek był bardzo szybki, trochę w stylu rajdów WRC. Dużo skoków i kałuż na które trzeba było szczególnie uważać. Nie popełniliśmy znaczących błędów. Mamy czas w pierwszej dziesiątce i kolejny awans w generalce. Jest coraz lepiej. Czas na odpoczynek i upragniony dzień przerwy, na który na pewno zapracowaliśmy przez ostatni tydzień.



CARLOS SAINZ: - Od samego początku rajdu byliśmy w piasku i to nie jest mój ulubiony teren. Więc nawet jeśli tym razem było dużo prostych i nie było to ekscytujące, to miło jest coś zmienić. Pięć dni w piasku to za dużo. Zostało jeszcze dużo etapów z odcinkami o długości 400 czy 500 kilometrów, a także etap maratoński, więc wszystko może się zdarzyć.



STEPHANE PETERHANSEL: - Dzisiaj było zupełnie inaczej. Odcinek był prosty, a nawigacja łatwiejsza. Głównym problemem była wysokość, przez co spada moc. Mózg również działa w zwolnionym tempie. Nastąpiła prawdziwa przemiana, między pustynią, a górami. Nie podejmowałem ryzyka, najważniejsze było dotarcie do mety w Boliwii. Przewaga w La Paz wynosząca 27 minut to więcej niż się spodziewałem.



NASSER AL-ATTIYAH: - To nie był łatwy etap. Byłem bardzo szybki, ale nie osiągnęliśmy tego, co chcieliśmy. Prędkość maksymalna Peugeota jest bardzo wysoka i nie podejmowaliśmy ryzyka. Zobaczymy co będzie w przyszłym tygodniu. Na wysokości tracimy moc w porównaniu do diesla z turbo. Było mokro, padało i był śnieg. Ten tydzień nie był łatwy. Przepisy są niesprawiedliwe dla 4x4.



ANTOINE MEO: - To był dobry dzień na motocyklu. To był jeden z najdłuższych i najbardziej skomplikowanych dni i cieszę się, że wygrałem odcinek. Miałem duża walkę z Tobym i pokonałem go w ostatniej sekcji. Na ostatnich dziesięciu kilometrach padało, a grunt był bardzo błotnisty i śliski. Pomyślałem sobie, że teraz moment na zrobienie różnicy i przycisnąłem. Wiedziałem, że jest pewne ryzyko, ale to był jeden z tych momentów, kiedy wszystko poszło dobrze.



KEVIN BENAVIDES: - Jestem bardzo dumny, ponieważ pierwszy raz argentyński zawodnik prowadzi w Rajdzie Dakar. Cieszę się, ponieważ chodziło o jak najwyższe miejsce w generalce przed dniem przerwy. Jestem trochę zmęczony, bo mieliśmy deszcz, błoto i szybkie drogi. Byłem jednak szybki i czułem się komfortowo na motocyklu. Teraz dzień odpoczynku i przygotowanie do długiego tygodnia.



MACIEJ GIEMZA: - Dzisiejszy etap jechało mi się najlepiej z wszystkich dotychczasowych. Bardzo szybki i techniczny odcinek o charakterze endurowym. Trzeba było uważać na błoto, ukryte dziury i ciasne zakręty na utwardzonych drogach. Dojazdówka bardzo chłodna i głowa odczuła wysokość ponad 4000 m. Jutro mamy dzień wolny i na pewno będę chciał się wyspać, bo snu brakuje najbardziej.

Partner Strategiczny Rajdu Dakar