Dakar 2018 - Rajd Dakar: Mówią po 8 etapie

nie, 14 stycznia 2018 godz. 18:28:42 skomentuj rajdy terenowe
Tagi: dakar

Sebastian Rozwadowski

SEBASTIAN ROZWADOWSKI: - Ufff, maraton za mami! Myślę ze możemy być zadowoleni!! Wczoraj 15 a dzisiaj 14 miejsce! To naprawdę solidne wyniki biorąc pod uwagę to ze staraliśmy się jechać bardzo ostrożnie i mądrze , przede wszystkim szanując samochód który musiał przetrwać 2 dni ( czyli 925 km odcinków specjalnych) bez obsługi serwisu!! Takie są zasady etapów maratońskich. Samochody mogą naprawiać po pierwszym etapie tylko załogi (lub mogą im pomagać inni zawodnicy wciąż pozostający w rajdzie) przy użyciu narzędzi i części które mamy w rajdówce. My zdaliśmy ten egzamin bardzo dobrze, bo oprócz mycia szyb nie mieliśmy nic do naprawiania ,a przez te dwa dni nie złapaliśmy nawet jednego „kapcia”.  Naprawdę było gdzie „narozrabiać” bo to co przygotował nam organizator to prawdziwy był hardcore! Przekonali się o tym i lider rajdu Stefan Peterhansel, Mikko Hirvonen czy motocyklista Joan Barreda Bort oraz wielu innych zawodników. Wydmy i offroad z camel grassem na wysokości około 4000m n.p.m. były bardzo długie i ekstremalnie trudnie i nieprzyjemne do jazdy. Maksymalnie drugi bieg a często pierwszy i tak np. przez 30 km!!! Dodatkowo półki skalne, urwiska, przepaście, wyschnięte koryta rzek z ogromnymi głazami, zalane wodą po ostatnich opadach drogi i wielkie błoto czy potężne kaniony. To wszystko sprawiało ze odcinki były bardzo wyczerpujące i dla załóg i dla samochodów które na dużych wysokościach (wjeżdżaliśmy nawet na 4700 mnpm) miały bardzo ograniczoną moc. Ze względów pogodowych organizator zdecydował o odwołaniu etapu 9 z Tupizy do Salty i cała dakarowa kawalkada została skierowana droga dla załóg serwisowych do Salty. Dzięki temu jutro możemy sobie odpocząć cały dzień a mechanicy mogą spokojnie przejrzeć samochód i jak najlepiej przygotować go do kolejnych bardzo wymagających etapów. Szczególnie trudne będą Salta Belen i Belen Chilecito i to właśnie tam się moim zdaniem rozegra tegoroczny Dakar.



KAMIL WIŚNIEWSKI: - Dobrze, że już jestem tutaj, bo sporo się działo. Zwłaszcza pierwszego dnia maratonu. Miałem połamany stelaż od roadbooka i musiałem kilka razy stawać żeby go naprawić. Potem quad wszedł w tryb serwisowym i sygnalizował problem z silnikiem. Miał około 30 procent mcy, więc kiedy wjechałem w głęboką wodę, nie mogłem z niej wyjechać. Podkładałem pod koła kamienie, patyki i w końcu się udało. To nie był jednak koniec. Jadąc wśród wysokich traw i suchych patyków, coś weszło mi w wentylator, co uniemożliwiło chłodzenie silnika. Miałem sporo napraw na biwaku, więc celem na drugi dzień zmagań było dotarcie na biwak. Było niebezpieczeństwo, że urwę cały roadbook, a to by oznaczało przynajmniej godzinę straty na naprawy. Przemieszczałem się więc ostrożnie i udało się zrealizować plan.

STEPHANE PETERHANSEL: - To był długi etap, z trudnymi sekcjami na dużej wysokości. Było ciężko, ale przynajmniej nie mieliśmy kłopotów. Nie wracamy do gry, ponieważ rozmawiamy o różnicach w godzinach, a zyskałem tylko kilka minut. Zyskanie dwóch minut kosztem Nassera nie przywraca nas do gry. Szkoda, że jutrzejszy etap został odwołany, ponieważ potrzebowaliśmy każdej okazji do odrabiania strat.

Stephane Peterhansel | fot. Red Bull

NASSER AL-ATTIYAH:
- Nie mam żadnego problemu z wysokością, ale to był naprawdę długi etap, z dużą ilością wielbłądziej trawy. Jesteśmy na mecie i jesteśmy szczęśliwi. Damy z siebie wszystko w ciągu najbliższych sześciu dni. Jeśli Carlos popełni błąd, możemy go dogonić, została godzina …ale to będzie trudne.

Nasser Al-Attiyah | fot. Red Bull

CARLOS SAINZ:
- To był długi, zwariowany odcinek. Musimy być mocni na każdego rodzaju terenie. Za każdym razem, dojeżdżamy do mety, to udany etap. Wszystko idzie dobrze, musimy zachować skupienie. To dla nas dobra wiadomość o odwołaniu jutrzejszego etapu.

Carlos Sainz | fot. Red Bull

ANTOINE MEO: - Od rana mocno atakowałem. Celem było odrobienie 6-7 minut do liderów i jestem zadowolony z tego, co zrobiłem, ponieważ cisnąłem do końca. Zatrzymałem się na dwie minuty, aby pomóc Quintanilli, który przewrócił się. Ja miałem wywrotkę na 400 kilometrze, ale ani mi ani motocyklowi nic się nie stało. Jeśli jutrzejszy odcinek jest odwołany, to psuje moją strategię, ale postaram to się uratować we Fiambali.

Antoine Meo

ADRIEN VAN BEVEREN: - Te górskie trasy wymagają absolutnego skupienia i zbierają swoje żniwo. Cisnęliśmy bardzo mocno z Benavidesem, Pricem i Barredą, przez ostatnie 150 kilometrów. Walka się rozpoczęła. Spędziłem dużo czasu nawigując z przodu. Jestem zadowolony z tego jak wszystko się układa.



KEVIN BENAVIDES: - To był bardzo długi dzień, z szybkimi górskimi trasami. Momentalnie rozpoczęliśmy wspólną jazdę z Adrienem, Tobym i Joanem. Razem z Adrienem dobrze się kolegujemy. Jesteśmy rywalami na trasie i przyjaciółmi poza nią. Odrobiłem trochę czasu do niego i jesteśmy blisko. Zapowiada się wielka walka o zwycięstwo.

Kevin Benavides