Rajd Dakar 2017 - Rajd Dakar: Mówią po dziesiątym etapie

czw, 12 stycznia 2017 godz. 20:38:19 skomentuj rajdy terenowe

Kuba Przygoński

KUBA PRZYGOŃSKI: - Dziś myśleliśmy, że to już koniec dla nas Dakaru. Ze jednej skarpy przewróciło się nasze  auto na bok i byliśmy od razu w tarapatach, bo nie było w okolicy żadnych aut żeby nam pomoc, więc tom poszedł po pomoc, a ja zacząlem kombinować jak przewrócić samochód. Podkopałem pod kolami i jak Tom wrócił przewróciliśmy samochód na koła. Pierwszy problem za nami, ale przy uderzeniu pękła felga i tarcza hamulcowa. Nie mieliśmy tarczy na zapas, więc zrobiliśmy obejście i jechaliśmy do końca odcinka tylko z trzema działającymi hamulcami. Na szczęście wszystko udało się naprawić i mogliśmy kontynuować ściganie. Zostały tylko dwa dni ścigania, miejmy nadzieje, że samochód przetrwa ;)

Rafał SonikRAFAŁ SONIK: - To był jeden z prawdziwie dakarowych etapów, który pokazał kto jest dobrze przygotowany do tych zmagań. Czuliśmy się, jakbyśmy jechali przez suchą saunę. Widziałem wielu motocyklistów, którzy wycieńczeni zatrzymywali się w cieniu, a kibice oblewali ich wodą. Na mecie czekał na nas samochód-chłodnia, do którego natychmiast wprowadzali nas medycy. Wszyscy byli przegrzani, ale dla mnie im dłuższy i gorętszy dzień w trasie, tym większą sprawia on przyjemność. Dziś spałem dwie godziny, jechałem 17 i… wreszcie jestem bardzo zadowolony. Kamil przeżył dziś swój dakarowy chrzest i zrobił to w świetnym stylu. Pokonał 450 km odcinka specjalnego w ekstremalnie trudnych warunkach, notując świetny wynik, mimo że przed drugą częścią oesu zaliczył rolkę. Jechał za większością samochodów i najlepszymi ciężarówkami, zmagał się więc nie tylko z bólem i uszkodzonym quadem, ale również grząskim, rozjechanym terenem, pokrytym siecią głębokich kolein. Nagle, zza zakrętu wyjechał na mnie Peugeot. Chyba Sebastiena Loeba, choć nie zauważyłem numeru. W ostatniej chwili udało nam się minąć i uniknąć zderzenia czołowego. Obaj szukaliśmy trasy i żaden z nas nie był we właściwym miejscu. Widziałem też Peterhansela, który udzielał pomocy potrąconemu zawodnikowi. Pokazał nam gdzie mamy jechać, bo podobnie jak on, pomyliliśmy drogę.

KAMIL WIŚNIEWSKI: -  Odcinek był bardzo trudny nawigacyjnie. Pierwsze 50 km jechaliśmy z tego powodu ponad dwie godziny. Dojechałem kompletnie Wyczerpany. Już w pierwszej części rajdu niezbyt dobrze znosiłem upał, a dziś dodatkowo była bardzo skomplikowana nawigacja i trudny teren. Podczas wywrotki uszkodziłem panel nawigacyjny i musiałem całą drugą część oesu przewijać go ręcznie. Jestem cały i choć mocno mnie poturbowało nie przestaję myśleć o mecie. Po to tu przyjechałem.

Sebastien Loeb | fot. Red BullSEBASTIEN LOEB: - Starałem się być jak najlepszy w pierwszej sekcji. Atakowałem naprawdę mocno od pierwszego metra drugiej części, więc nie mogłem być lepszy. Myślę, że szybsza jazda nie była możliwa. Próbowałem wszystkiego. Myślę, że straciłem trohę na wcześniejszej partii i byłem naprawdę zły. Nie znam czasów, więc nie mogę się odnieść do nich.

Cyril Despres | fot. dakar.comCYRIL DESPRES: - To był dość trudny etap. Byliśmy zadowoleni z poranka po dobrej nawigacji Davida, ale mieliśmy wolne tempo. Przyspieszyliśmy i znowu zwolniliśmy. Było jak w labiryncie. Nie mogłem znaleźć koryta rzeki. Każdy rodzaj terenu był wymagający. W pierwszej części dnia zyskaliśmy sześć minut nad Sebastienem Loebem, ale potem zaczął walczyć o pozycję lidera i pokazał swoją prędkość. To było imponujące. Nie mieliśmy powietrza napływającego do środka auta i zrobiło się 50 stopni Celsjusza. Zwolniliśmy. Nie było źle, ale jestem zmęczony. Jadę prosto pod prysznic. Z Davidem jesteśmy zadowoleni. Wykonaliśmy swoje zadanie.

Stephane Peterhansel | fot. dakar.comSTEPHANE PETERHANSEL: - Dziś był bardzo skomplikowany dzień z wieloma korytami rzek. Każdy był zagubiony. Motocyklista jechał w przeciwnym kierunku i gdy zobaczył mnie nacisnął hamulec i wywrócił się. Widziałem, że złamał nogę, ale był przytomny. Zatrzymaliśmy się na 15-20 minut, by poczekać z nim na helikopter medyczny. Ciężko było ponownie wrócić do jazdy z dobrą prędkością. To nie był łatwy dzień. Musimy policzyć jaki czas dokładnie mamy. Rywalizacja nie była dziś priorytetem. Ważniejszy był wypadek.

Sam Sunderland | fot. dakar.comSAM SUNDERLAND: - Jeśli mam być uczciwy, to dobrze tu być. To był długi i szalony dzień. Rano nawigacja była bardzo trudna. Gdy prowadzisz ciężko o koncentrację. Gdy coś zaczyna iść źle to denerwujesz się i zachowanie spokoju jest bardzo trudne. Myślę, że to był ciężki etap dla każdego. Przed tankowaniem popełniłem kilka błędów nawigacyjnych. Starałem się zachować spokój i atakować. Gdy dojechałem na tankowanie widziałem tylko dwóch chłopaków i wiedziałem, że nie straciłem dużo. Uspokoiłem się. Trzysta kilometrów w upale nie było łatwe. Nie podejmowałem ryzyka i koncentrowałem się na tym, by być we właściwym korycie rzeki. To był trudny dzień. Czeka nas jeszcze jeden dzień pracy. Trudno nie myśleć o zwycięstwie. To coś o czym marzyłem. Nigdy nie ukończyłem Dakaru i ukończenie pierwszego byłoby świetne, nie mówiąc o zwycięstwie. Będę skoncentrowany. Mam nadzieję, że wszystko pójdzie dobrze. Z pewnością to stresujące.

Joan Barreda Bort | fot. fb.com/Joan-BarredaJOAN BARREDA: - Pierwsza część odcinka przebiegała po skalistych korytach rzek. Nawigacja była niezwykle skomplikowana. Wiele kilometrów pokonałem patrząc na mapę i kierunek jazdy. To było naprawdę trudne. Trzeba było wiele razy zmieniać kierunek w jednej notatce. Z Miką miałem problem po 90 kilometrach, ale razem znaleźliśmy drogę. Potem zaatakowałem na ostatniej partii z wybojami. To było niesamowite. Nie mam nic do stracenia po moim błędzie i karze. Chciałem mieć więcej możliwości i pokonać piąty oraz dziewiąty etap, ale było inaczej. To katastrofa. Postaram się utrzyma koncentrację i będę atakował na ostatnich kilometrach.

Matthias Walkner | fot. dakar.comMATTHIAS WALKNER: - Wszyscy zabłądzili w okolicy 40-go kilometra. Zobaczyłem wtedy Sama i on też nie wiedział, gdzie mamy jechać, ale na koniec zrobił kawał dobrej roboty. Myślę, że mój dzień też nie był taki zły. Starałem się unikać błędów i końcówka była dobra. Nadal mamy dwa dni i do pokonania 350 kilometrów. Wiele rzeczy może zdarzyć się i trzeba być skoncentrowanym do końca. Widzieliśmy jak szybko może się coś zmienić. Damy z siebie wszystko i będziemy przeć na przód. To cel, który pracuje dla mnie. Jeśli zwalniasz tracisz koncentrację. Będę atakował do końca i zobaczę, co się wydarzy. Nie wierzę w wygraną w normalnych warunkach, bo Sam jest bardzo mocny. Jeśli dojadę do mety zdrowy i na podium, to będzie bardzo dobrze dla mnie.