Rallye du Maroc 2018 - Rajd Maroka: Mówią po 4 etapie

pon, 8 października 2018 godz. 20:20:27 skomentuj rajdy terenowe

Kuba Przygoński

KUBA PRZYGOŃSKI: - Mamy za sobą dużo jazdy po wydmach, a po nich jeździ się tu najtrudniej. Do tego jechaliśmy  w południe i padające słońce utrudniało widoczność. Zaliczyliśmy też  przebitą oponę, przez co straciliśmy około 2 minuty, ale na szczęście ustrzegliśmy się błędów nawigacyjnych i mieliśmy fajne tempo. Zajęliśmy dobre miejsce i jutro powalczymy o utrzymanie pozycji w klasyfikacji generalnej.

ADAM TOMICZEK: - Zaliczyłem bardzo udany etap, choć początkowo nie mogłem złapać rytmu. Od momentu tankowania jechało mi się dużo lepiej, obyło się bez przygód i błędów nawigacyjnych, co pozwoliło zająć miejsce na podium odcinka.

Rafał Sonik

RAFAŁ SONIK: - Przez półtorej godziny naprawiałem urwany stelaż od  nawigacji. Zapomniałem niestety o palącym słońcu i odpowiednim nawodnieniu. Przez to, druga część oesu była prawdziwą mordęgą. Na maratońskim biwaku bolała mnie głowa i czułem się po prostu fatalnie. Na szczęście o poranku ani organizm, ani quad nie odmówili posłuszeństwa i nie zawiedli na trasie. Zarówno przed rajdami w Ameryce Południowej, jak i tutaj. przyjąłem prostą zasadę: mogę nie wygrać, ale nie mogę narazić się na kolejną kontuzję. Łatwiej jest przełknąć gorycz porażki, kiedy wiesz, że mógłbyś więcej, niż gorycz ponownego urazu i zaprzepaszczenia długiego okresu rehabilitacji. W tej perspektywie wiadomości są świetne. Dziś jechałem na niemal 90 procent swoich możliwości. Nie był to oczywiście super wyczyn, ale czuję, że do optymalnej formy brakuje już kilkanaście, a nie 25 procent! Zacząłem łapać rytm sprzed kontuzji. Czułem przyjemność ze ścigania, a nie odczuwałem bólu. Mogłem trochę dokręcić gaz i posurfować po wydmach, a na mecie cieszyć się najlepszym czasem