Rajd Maroka: Mówią po trzecim etapie

nie, 8 października 2017 godz. 21:53:44 skomentuj rajdy terenowe

Rafał Sonik

RAŁA SONIK: - Roadbook wskazywał kierunek jazdy, tzw. „cap”, a przede mną było wiele równoległych śladów. Brakowało informacji, w które rozwidlenie należy wjechać, więc pojechałem zgodnie z zadanymi przez organizatora współrzędnymi. Niestety nie trafiłem na waypoint i w bardzo trudnym terenie, na przerośniętych, niewielkich wydmach musiałem wracać do punktu wyjścia. Koolen trochę mi dziś odjechał, ale Alexis Hernandez pozostaje za moimi plecami. Bez względu na to, jak rozwiąże się ta sytuacja, moim głównym celem jest utrzymanie drugiej pozycji w Pucharze Świata. Żeby to osiągnąć, muszę być szybszy od Peruwiańczyka. Dziś, z powodu błędu nawigacyjnego nie mogłem złapać tempa, ale quad jest w dobrej kondycji, więc jestem dobrej myśli przed jutrzejszym etapem.

ROBERT SZUSTKOWSKI: - Prawdę mówiąc już nie mogłem doczekać się, kiedy znów zasiądę za kierownicą naszego Forda Raptora. Uznaliśmy wraz z Jarkiem, że czas najwyższy, aby przypomnieć się kibicom, a Rajd Maroka to najlepsza ku temu okazja, a zarazem przygotowanie do styczniowego Africa Race, w którym również zamierzamy stanąć na starcie. Jedziemy samochodem klasy T2 czyli autem zbudowanym do rajdów cross country, ale na bazie seryjnego auta. Naszym celem w pierwszym starcie po długiej przerwie jest przede wszystkim bezpieczne osiągnięcie mety, ale zobaczymy – może uda się powalczyć o zwycięstwo w klasie.

KUBA PRZYGOŃSKI: - Jesteśmy na etapie maratońskim, w związku z tym nie możemy dziś liczyć na pomoc naszych mechaników. Serwisowaliśmy samochód sami, na szczęście nie było dużo pracy, w sumie wymieniliśmy tylko koła na lepsze z zapasu. Dzisiejszy odcinek był bardzo szybki, został skrócony o połowę. Na początku jechaliśmy trochę za wolno, starałem się oszczędzać opony na kamieniach, dzięki czemu uniknęliśmy kapcia. W drugiej części wyjechaliśmy na wydmy i złapaliśmy na nich bardzo dobre tempo. Samochód się dobrze prowadzi, ale cały czas sprawdzamy nowe ustawienia, co daje nam lepszą wiedzę na przyszłość. Jesteśmy zadowoleni, a wyścig trwa dalej.

MACIEK GIEMZA: - Bardzo fajna jazda. Zachowałem bezpieczne tempo, ponieważ na tym odcinku maratońskim nie mamy wsparcia ekipy. Nie chciałem uszkodzić motocykla, ani złapać niepotrzebnej kontuzji. Najważniejszym celem jest dojechanie do mety i trening do rajdu Dakar. Dzisiaj pierwszy raz były wydmy, po których, pomimo ryzyka zakopania, zawsze jest przyjemnie pojeździć. To był dobry i bezpieczny etap, ja cały, motocykl cały. Jutro wracamy do bazy rajdu, a we wtorek finałowy odcinek.