Wypadek Przygońskiego

pią, 26 czerwca 2009 godz. 12:51:14 skomentuj rajdy terenowe

Kuba Przygoński | Fot. orlenteam.plJakub Przygoński, motocyklista Orlen Team uległ niegroźnemu wypadkowi na trasie drugiego etapu Rally dos Sertoes - na szczęście Kubie nic się nie stało i do mety etapu dojechał siedemnasty. Jacek Czachor uplasował się na 12 miejscu.

Kolejny dzień rywalizacji w Brazylii to dalszy ciąg przygód Jakuba Przygońskiego. Zawodnik Orlen Team wjechał na ukrytą górę piasku, która podbiła motocykl i doprowadziła do upadku oraz awarii KTM-a. Wypadek okazał się na szczęście mało groźny, a motocyklista Orlen Team był w stanie sam wyeliminować usterki.

- Mój upadek na szczęście nie był poważny, udało mi się wstać o własnych siłach - mówi Kuba Przygoński. - Gorzej było z moim motocyklem - kierownica była skrzywiona, chłodnica się pogięła, owiewki leżały gdzieś na ziemi, a wąż od układu chłodzenia był dziurawy i tryskał wodą. Zajęło mi trochę czasu, żeby wszystko poskładać. Reperując sprzęt obserwowałem, jak kolejni zawodnicy ulegli wypadkom w tym samym miejscu. Praktycznie nie sposób było zauważyć tej pułapki. Bez szwanku przejechali ci, którzy jechali zupełnie innym śladem. Dalej nie miałem już żadnych przygód i szczęśliwie dojechałem do mety. Dzisiaj kolejna pracowita noc dla mechaników Orlen Team, którzy będą musieli dokładnie naprawić moją maszynę .

Po raz kolejny zdecydowanie więcej szczęścia miał Jacek Czachor, drugi ze startujących zawodników Orlen Team. Czachor jechał stosunkowo ostrożnie i nie miał żadnych problemów w dotarciu do mety.

- Dzisiaj pokonaliśmy dość trudny etap - opowiadał Czachor. - Na trasie było bardzo dużo mostków, dwa z nich pokonałem przepychając swój motocykl. Znowu musieliśmy uważać na nawigację, a po drodze było mało prostych, na których mógłbym odpocząć. Dzisiaj jechałem już z nowym silnikiem, a pobór oleju był w normie. Pozostało nam jeszcze 8 dni do końca rajdu, dlatego muszę uważać na swój silnik i oszczędzam go nawet na prostych. Jutro czeka nas bardzo podobna trasa, wiele mostków, kłód i pułapek pod kołami. Najgorsze są dziury w przejazdach, w których łatwo może utknąć koło, dlatego trzeba bardzo uważać. Wciąż pamiętam swój wypadek sprzed trzech lat, który miałem właśnie na takich przeszkodach i dlatego staram się jechać bardzo ostrożnie.