Wypowiedzi po trzecim etapie

pią, 17 sierpnia 2018 godz. 09:33:27 skomentuj rajdy terenowe

Rafał Sonik

RAFAŁ SONIK: - Mam tu swój cel i nie tracę go z oczu nawet na sekundę. W takich miejscach czuję się uprzywilejowany. To niezwykła radość, nie tylko dlatego, że wracam tu po kontuzji i cieszę się każdą minutą jazdy, ale również dlatego, że w takich miejscach możemy poczuć się trochę bardziej „pierwotnie”. Z dala od ekspansywnej cywilizacji, w bezpośrednim kontakcie z nieporuszoną naturą. Na 30 km przed tankowaniem, na trasie leżał motocyklista, a kilku kolegów, w tym quadowiec Italo Pedemonte, udzielało mu pomocy. Zatrzymałem się na chwilę, ale machnęli żebym jechał dalej. Dziś nie było tak zdradliwych fragmentów, jak w poprzednich dniach, ale nawigowanie utrudniał nam wiatr. A w zasadzie jego brak. Piasek był nieporuszony i na pustyni utworzyła się plątanina śladów, w której bardzo trudno się odnaleźć. Zwłaszcza, kiedy poza podążaniem za roadbookiem. trzeba jeszcze koncentrować się na nierównościach, dziurach i innych pułapkach. Pedemonte minął mnie dziś na prostej z taką prędkością, że nawet nie zdążyłbym pomyśleć o tym, by go gonić. Musi mieć mocno zmodyfikowany silnik, bo na wydmach, przy bardziej technicznej jeździe nie był w stanie mi uciec. Nie czułem sensu angażowania się w tę gonitwę. Mam mocno zmęczone nogi i muszę jechać bardzo czujnie. Zazwyczaj Chile było dla mnie czwartym rajdem sezonu, a teraz jest pierwsze, więc muszę to odczuwać. Nie odbiera mi to jednak przyjemności z jazdy.

MACIEJ GIEMZA: - Na początku odcinka nie jechało mi się najlepiej, były problemy z koncentracją na nawigacji. Ta okazała się tego dnia kluczowa, miało z nią problem wielu zawodników. Na OS-ie były fragmenty bardzo wolne, na których musiałem mieć się na baczności ze względu na duże kamienie,, ale były też
przeloty, na których można było sporo nadrobić. Rajd jest trudny, zaczyna dawać się we znaki. Na szczęście nie ma kontuzji i ze sprzętem wszystko w porządku.

ADAM TOMICZEK: - To był trudny i niebezpieczny odcinek, na szczęście udało mi się go ukończyć bez większych przygód. Niestety nie ustrzegłem się błędu nawigacyjnego, który kosztował mnie trochę czasu. Jednak najważniejsze, że znalazłem się cało na mecie i w piątek mogę walczyć dalej.